Dlaczego nie mogę schudnąć?

Dlaczego nie mogę schudnąć?

Zaczynasz ćwiczyć, przechodzisz na dietę i jakoś odchudzanie ciężko idzie…. Albo idzie, ale przez chwilę…. Albo osiągasz sukces, gubisz kilogramy by za chwilę zebrać je z powrotem zwielokrotnione….

I za jakiś czas znów ktoś coś powiedział, lub jest początek roku, lub zbliżają się ważne urodziny i historia się powtarza: dieta, ćwiczenia, trochę lepiej….i znów wracasz do punktu wyjścia….

Znasz to?

Pewnie się zastanawiasz, co robisz źle?

I dlaczego nie możesz schudnąć?

Odpowiedź znajdziesz w sobie – a dokładniej w swoich pochowanych przekonaniach…. Każde działanie bowiem, jakiego się podejmujemy przynosi trwałe efekty tylkoe wtedy, gdy jest zgodne z tym, co nam w duszy gra. Jeśli w duchu uważamy, że tusza jest nam potrzebna z jakiegoś powodu – to choć byśmy stawali na uszach sukcesu na froncie szczupłej sylwetki nie osiągniemy lub będzie on krótkotrwały. I nie chodzi tu o świadome przekonania tylko takie, które są głęboko pochowane i których bardzo często w ogóle nie jesteśmy świadomi.

By znaleźć przyczyny naszych nadprogramowych kilogramów trzeba się zastanowić, kiedy zaczął się problem z wagą. Trzeba dokładnie obejrzeć, co też się w naszym życiu działo w tamtym czasie. Jakie historie z tamtego czasu doprowadziły nas do przekonań, że musimy być więksi, że musimy być grubi, że musimy ciągle jeść.

Podczas mojej wieloletniej pracy z ludźmi zetknęłam się z wieloma takimi problemami. Poniżej przedstawiam kilka przykładów historii i przekonań jakie możemy nieść w ciele ze swojej przeszłości, a które mogą być źródłem problemów z tuszą. Są to przykłady dające pogląd na różnorodność tematów. Każdy z nas jest inny  każdy ma swój zestaw historii i przekonań do odkrycia….

To zobaczmy, jakie to mogą być przekonania, jakie historie:

Niedowaga przy urodzeniu lub urodzenie jako wcześniak

Gdy dziecko rodzi się z niedowagą, rodzice stają na uszach by dziecko jadło. Co oznacza, że ciągle dziecku dają jeść i wypatrują każdego przybranego grama czy kilograma. Taki malutki człowiek uczy się wtedy, że:

  • muszę jeść, aby nie umrzeć,
  • jeśli jem jestem bezpieczny,
  • jeśli dużo jem to tym bardziej jestem bezpieczny,
  • gdy jem moi rodzice/najbliżsi są szczęśliwi,
  • gdy jem wszystko, co mi podano to uszczęśliwiam tych, co mnie karmią,
  • jestem dobrym dzieckiem (człowiekiem), jeśli jem, /jeśli zjadam wszystko z talerza,
  • jestem kochany wtedy, gdy przybieram na wadze, /gdy mam coraz więcej ciała,
  • otrzymuję miłość, gdy tyję/przybieram na wadze. Itd. Itp.

I jakkolwiek takie myślenie było dobre, gdy jako niemowlę z niedowagą byliśmy zagrożeni zdrowotnie – to w dorosłym już zdrowym życiu takie przekonania trzymają nas w pułapce ciągłego przybierania wagi. W pułapce zjadania wszystkiego, co jest na talerzu, wszystkiego, co nam podadzą – bez względu na to czy jesteśmy głodni czy też nie. W pułapce emocji z czasu, gdy się urodziliśmy i nasze życie i zdrowie było zagrożone….

Utrata uwagi/miłości któregoś z rodziców lub obojga

W życiu trafiają się różne sytuacje, w których dziecko może się poczuć porzucone przez rodziców:

  • rodzice się rozwodzą i któreś z rodziców odchodzi,
  • któreś z rodziców dostało pracę wyjazdową i nagle go często nie ma w domu,
  • rodzice musieli się nagle zająć kimś innym w rodzinie (chora babcia, dziadek, siostra czy brat),
  • pojawia się nowe dziecko w rodzinie i uwaga jest przeniesiona na nowe dziecko.

W takich przypadkach dziecko może zastosować wzorzec grubości by zwrócić na siebie uwagę w myśl przekonania, że:

  • jak będę większy to mnie bardziej zauważą,
  • jak będę większy to będzie mnie więcej do kochania i tej miłości będą mi musieli dać więcej,
  • musze być duży/a by na mnie zwrócili uwagę.

Te przekonania są często połączone z przekonaniami z kolejnych przypadków:

Ochrona przed atakami

Jeśli w na jakimś etapie życia doświadczyliśmy dużej krzywdy czy ze strony któregoś z rodziców, czy ze strony rodziny, czy też koleżanek i kolegów w przedszkolu/szkole/pracy, to często wytwarzamy sobie właśnie w okresie tej traumy „grubą skórę” by się chronić. Nasze ciało produkuje nam swego rodzaju zbroję – tylko zamiast metalowej – robi ją z naszej skóry, z tłuszczu i wszelkich substancji zatrzymywanych w ciele. Działamy wg przekonań, że:

  • gruba skóra zapewnia mi bezpieczeństwo, chroni mnie,
  • jak będę miała grubą skórę, to będzie mnie mniej boleć,
  • jak będę miała grubą skórę to będę przez nią chroniona.

I dalej:

Duży zniesie więcej

Czasami nabieranie ciała jest spowodowane przekonaniami, że duży może więcej a dosłownie, że duży zniesie więcej. I wtedy zgodnie z tym przekonaniem nabieramy ciała by znieść/wytrzymać cierpienie czy krzywdy, jakich doznajemy, na co dzień. Niestety gdy trudny czas się kończy – wzorce zostają i w dalsze życie idziemy z przekonaniami, że:

  • w życiu jest ciężko wiec trzeba być dużym by dać radę,
  • im jestem większy/a tym więcej mogę znieść,
  • gdy jestem większy/a tym mam więcej siły by podołać temu, co się dzieje,
  • im więcej krzywd i trudności – tym muszę być większy/a.

W takim przypadku ważne by pracując nad tematem grubości i tuszy popracować na równi nad usunięciem przekonań, że w życiu musi być ciężko i że musimy cierpieć.

Molestowanie seksualne

Trudny i bardzo szeroki temat. Na co dzień się o nim nie mówi a dotyczy on wielu osób. Molestowaniem seksualnym jest każde przekroczenie granic intymności. Zatem wcale nie musimy mówić o gwałcie by osoba, która doświadczyła molestowania miała duży i trudny temat do uzdrowienia. Temat jest bardzo szeroki i traumy z niego wynikające mają wpływ na wiele obszarów życia. Tutaj skupiam się tylko na aspekcie przybierania na wadze, które w tym przypadku jest formą ochrony. Pracując, zatem z emocjami związanymi z tematem molestowania możemy natrafić na przekonania:

  • jak będę gruby/a to nie będę atrakcyjna a to znaczy, że będę bezpieczna,
  • jak będę nie atrakcyjny/a to będę bezpieczna,
  • moje ciało jest brudne, więc nie wolno mi się nim cieszyć,
  • nie wolno mi być zadowolonym z mego ciała,
  • moje ciało jest czymś złym/brzydkim i należy je ignorować.
Głód w dzieciństwie

Temat może się wydawać mało realny w dzisiejszych czasach, ale wciąż żyją ludzie, którzy w dzieciństwie cierpieli głód, – bo nie było pieniędzy na jedzenie, bo było dużo rodzeństwa… Taka osoba może mieć zestaw przekonań podobny trochę do osoby urodzonej z niedowagą:

  • jak jest jedzenie na talerzu to trzeba wszystko zjeść,
  • co widzę w zasięgu wzroku do jedzenia – musze szybko zjeść,
  • czuję się szczęśliwy/a tylko jak mam pełny brzuch,
  • każda pora jest dobra na jedzenie,
  • musze jeść na zapas, bo zabraknie,
  • musze szybko zjadać, co mam pod ręką, bo ktoś mi zabierze.

 

I na koniec temat związany z historiami naszego rodu.

Przeżyłem głód –  nie chcę tego więcej doświadczyć

Nie od dziś wiadomo, że nosimy w sobie nie tylko nasze historie, ale też historie naszych babć, dziadków, pra babć, pradziadków…. Itd., Jeśli któreś z nich przeżyło głód (np. w trakcie wojny) i potem miało znów dostęp do jedzenia – to zachowując się zgodnie z przekonaniami z przykładu piętro wyżej – mogło odczuwać szczęście tylko wtedy, gdy wreszcie mogło jeść. Chęć wymazania wspomnień g łodu jedzeniem może być tak duża, że taka historia może się przenieść na kolejne pokolenia. I wtedy my możemy odtwarzać historię tej osoby – jedząc za, dwóch – bo wreszcie można, – bo wreszcie jest. Tylko, że to nie nasza historia a jednego z naszych przodków…..

====================================================================================================

Jak widzicie przyczyn, dla których nasze ciało chce nadmiernie jeść czy też chce być grube jest bardzo dużo. By coś się w nas zaczęło zmieniać – należy dotrzeć do emocji, jakie odczuwaliśmy w czasie, gdy powstały nasze przekonania dotyczące jedzenia i tuszy. Potem trzeba je do końca przeżyć, pozwolić im się wysycić, wypalić, uzdrowić. To uzdrowienie emocji jest jak puszczenie kotwicy trzymającej nasze przekonania w mocy.  Dopiero uzdrowienie emocji – dopuszczenie ich do głosu, przeżycie ich w pełni – daje miejsce na zmianę…..

A jak te emocje uzdrawiać?

Ja proponuję oczywiście oddechem.

W sesji oddechowej możemy odkryć historie, przekonania i emocje, które są przyczyną naszej otyłości. Mogą to być historie, których jesteśmy świadomi, ale też takie, o których nie mamy na dzisiaj pojęcia i ujawniają się dopiero w sesji. Każda emocja, jaka się pojawi w związku z daną historią i z przekonaniem ma w oddechu przestrzeń do tego by się w pełni wysycić, uwolnić, wydziać. Każda historia ma przestrzeń by wybrzmieć. Poprzez ich przyjęcie i dopuszczenie do głosu – dajemy im możliwość transformacji i robimy przestrzeń do tego by wreszcie było inaczej….

Uzdrowienie na poziomie ducha jest pewnego rodzaju odcięciem korzeni, uwolnieniem od przyczyn. To czy nasza sylwetka zmieni się po takim uzdrawianiu szybko czy wolno – to już zależy od naszego działania na poziomie fizycznym. Z mojego doświadczenia pracy z ludźmi wynika, że po sesjach zwykle człowiek trafia na właściwą dla niego dietę czy właściwą aktywność sportową. Jest mu też łatwiej zmienić styl życia. A gdy już zaczyna działać sylwetka zmienia się w sposób naturalny a ciało wraca do pełnej sprawności….

Życzę otwartości na odkrywanie siebie, na pracę z pochowanymi emocjami i

Zapraszam na sesje oddechowe! Szczegóły znajdziesz tutaj.

 

Foto przy tym poście: skeeze at Pixabay