Oddychanie z lękiem – Jak to jest w sesji

Oddychanie z lękiem – Jak to jest w sesji

O oddychaniu najlepiej opowiadać z własnego doświadczenia. Opowiem Wam o sesji z lękiem – ale nie takiej, którą z kimś poprowadziłam tylko o mojej własnej. Bo Praktyk oddechu to też człowiek – też się czasem boi. I jak coś jest nie tak to po prostu oddycha 🙂

Dziś rano wyglądało to u mnie tak:

Czuję, że się boję. Ciało napięte. W środku energia nerwowego oczekiwania na jakąś katastrofę.

Siadam więc i sprawdzam o co chodzi. Oddycham

Czego się boję? Kilka oddechów i jest odpowiedź: Że zostanę ukarana/zwyzywana.

Co chcę z tym zrobić? Chcę się od tego uwolnić!

Mam intencję a zatem:

Zaczynam oddychać i cała moja uwaga idzie na oddech i odczuwanie. Czuję napięcie w całym ciele, ciężar na piersi, ledwo mogę oddychać. Przez chwilę czuję jakby lęk narastał i chcę się wycofać…… Ale zaraz mówię do siebie to co klientom w sesji: Poczuj co jest w ciele. Daj czas. Chwilę z tym pooddychaj.

Oddycham. Daję sobie w głowie przysłowiowe 3 minuty i po chwili czuję zmianę w ciele – brzuch się rozluźnia, całe ciało oprócz ciężaru na piersi zluzowuje. Wpuszczam oddech w to rozluźnione ciało i powoli w ten ciężar na piersi.

Przychodzi wspomnienie mężczyzny, z którym kiedyś króciutko pracowałam i który był dla mnie wredny tylko dlatego, że mógł. Cokolwiek zrobiłam było źle. Jakkolwiek się nie zachowałam – krytykował mnie i gnębił psychicznie. Oddycham z tym wspomnieniem. Wraca lęk jaki przed nim czułam – wpuszczam więc oddech w całość tych nieprzyjemnych odczuć. I oddycham…

Powoli intensywność emocji maleje. Energia się wycisza. Ja się uspokajam.

Ciężar z klatki piersiowej zniknął. Jest jeszcze napięcie. Kładę się by było mi wygodniej. Oddycham dalej.

Przenosi mnie do dzieciństwa, gdzie podobnie miałam z mamą – nigdy nie wiedziałam kiedy mogę być za coś skrytykowana, kiedy mama wybuchnie. Tu jestem tylko chwilę – jakbym wymiatała jeszcze jakieś paproszki (bywałam w tej historii we wcześniejszych sesjach) i znów jestem tylko z odczuciami w ciele.

Napięcie z klatki piersiowej powoli też się rozpuszcza. Mogę głębiej oddychać.

Sprawdzam co w ciele i odkrywam ból serca – był schowany pod tym ciężarem. Oddycham więc z bólem sercem i on łagodnieje.

a ja stwierdzam – o jak fajnie! 15 minut oddychania i temat załatwiony! Chcę wstać i skończyć sesyjkę.

I jak tylko usiadłam. Zatrzymałam samą siebie. Hola! A to bolące serce to co? Zostawisz je tak w pół wyleczone?

Kładę się z powrotem i oddycham dalej. Daję sobie czas na pooddychanie z sercem, które dużo wycierpiało, które się chowało, zamykało, które się po prostu bało. Daję mu łagodny oddech, czułość, zrozumienie. Po ciele rozpływa się ciepełko. Serce się rozluźnia. Całe napięcie i ból znika.

Tym razem nie zrywam się tylko daję sobie jeszcze parę minut na oddech z tym, że jest dobrze.

Jest dobrze.

Czuję się spokojnie w całym ciele. Głębiej oddycham. Lęk zniknął. Mogę do życia, do ludzi, do działania.

Wstaję z wdzięcznością za Czas jaki sobie dałam, za Zmianę jaką odczuwam.

Pojawia się też wzruszenie i wdzięczność za tę metodę pracy. Za to, że mogę jako Praktyk Oddechu prowadzić sesje oddechowe i w taki sposób pomagać ludziom.

Wdech….Wydech….

Jest dobrze! 🙂

Wszystkich zainteresowanych pracą indywidualną zapraszam na sesje indywidualne

Zdjęcie @pixabay